Jak to jest zostać ekspertem od luksusu… i śmieciarek, połamać się na rowerze, uprawiać judo i udawać biegacza Życie bywa przewrotne. Jeszcze niedawno budowałem luksusowe samochody – takie z wyższej półki, w których nawet powietrze pachnie prestiżem. Człowiek chodził dumny, bo składał coś, co potem jeździ u ludzi w garniturach, a nie w roboczych butach. A potem los powiedział: „A teraz masz, buduj śmieciarki.” Nie powiem – przeskok jest. Z Astonow Martinow na kubły na śmieci. Ale przynajmniej mogę z dumą powiedzieć, że moje pojazdy… też są niezbędne dla społeczeństwa. A nawet bardziej, bo bez luksusowych aut można żyć, ale bez śmieciarki już nie.
Szukaj na tym blogu
Pełnym ogniem...
Żyjesz?ale czy pełnym ogniem?...